Punkcja lędźwiowa- jak przebiega?

Kilka dni po traumie bronchoskopii wykonano mi badanie płynu mózgowo-rdzeniowego. Początkowo byłam już tak zrezygnowana, że nie chciałam się zgodzić na badanie, ale lekarka prowadząca „popracowała trochę” nade mną. Ustaliłyśmy, że badanie zrobimy po paru dniach, żebym miała szansę trochę się zregenerować psychicznie. Punkcja lędźwiowa była konieczna, ponieważ w moim organizmie pojawił się bardzo groźny wirus JCV, objawy kliniczne wskazywały na to, że mógł przejść do mózgu (przestałam chodzić), więc trzeba było koniecznie zobaczyć, co dzieje się w mózgu.


Nakłucie lędźwiowe

Sama procedura nakłucia lędźwiowego może być znana tym paniom, które rodziły przez cesarskie cięcie i miały podawane znieczulenie w kręgosłup. Pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego jest bardzo podobne. W przypadku znieczulenia do porodu było u mnie trochę gorzej, bo byłam szarpana skurczami porodowymi i „odskakiwałam od igły”.


Pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego

Tym razem punkcja lędźwiowa była wykonana z zachowaniem mojego pełnego komfortu, naprawdę byłam świetnie zaopiekowana. Pani doktor znając moją panikarską naturę, podała mi dawkę midanium (krótkotrwałą sedację). Nie zasnęłam po tym, ale byłam całkowicie spokojna i zrelaksowana. Na badanie nie zabrano mnie do gabinetu zabiegowego, tylko wykonano je u mnie w izolatce, na moim łóżku. Wszystko po to, żebym od razu po nakłuciu mogła się położyć i leżeć plackiem przepisowe 12 godzin.

Przed nakłuciem plecy posmarowano mi lidokainą i uważam, że jest to zupełnie wystarczające znieczulenie. Mam wrażenie, że znieczulenie w zastrzyku bolałoby bardziej niż sama punkcja lędźwiowa.

Przybrałam pozycję siedzącą, mocno zgarbioną i oparłam się o chodzik stojący przed łóżkiem. Chodziło o to, żeby jak najbardziej wygiąć kręgosłup i umożliwić lekarzowi wygodne wbicie igły. Niestety, mojej prowadzącej doktor hematolog nie udało się odpowiednio wbić i aby mnie nie maltretować wielokrotnymi nakłuciami, zrezygnowała. Umówiono anestezjologa, aby na drugi dzień podjął drugą próbę.



Punkcja lędźwiowa- podejście drugie

Na drugi dzień do mojej sali przyszła miła pani anestezjolog. Ponownie dostałam midanium (zadziałało trochę słabiej niż poprzedniego dnia) i posmarowali mi plecy lidokaliną. Znowu usiadłam skulona i lekarka wbiła się w kręgosłup. Tym razem udało się wbić bezproblemowo i pobrać odpowiednią ilość płynu. Nie czułam żadnych bóli, np. przeszycia prądem jak przy biopsji szpiku. Uważam, że punkcja lędźwiowa jest mniej bolesna od biopsji szpiku, ale pewnie dużo zależy od techniki lekarza.


Po nakłuciu

Po nakłuciu nakleili mi plasterek na plecy i mogłam się położyć na wznak. Aby zminimalizować ryzyko zespołu popunkcyjnego powinnam leżeć tak 12 godzin. Rzeczywiście, prawie tyle wytrzymałam. Po 8 godzinach delikatnie obróciłam się na bok, po 11 godzinach usiadłam.

Miałam szczęście, zespół popunkcyjny mnie ominął. Nie wiem, czy miałam na to jakikolwiek wpływ, czy to tylko łut szczęścia, a może dobra technika lekarza. Grunt, że nic mnie potem nie bolało.


Wyniki

Część wyników spłynęła na drugi dzień, część w kolejnych dniach. Najbardziej cieszyłyśmy się z panią doktor z tego, że nie wykryto w mózgu wirusa JCV! Poza tym, cały płyn mózgowo- rdzeniowy był czysty, co z jednej strony jest dobrą wiadomością… ale z drugiej strony, gdyby „coś wyszło” to wiedzielibyśmy jak „to” leczyć. Teraz pozostaje nam liczyć na to, że moje dolegliwości są posterydowe i „same miną” a z tym to nigdy nic nie wiadomo.



Czeka Cię punkcja lędźwiowa?

Nie powiem Ci, czy powinieneś podpisać zgodę na badanie, bo mimo wszystko jest to inwazyjne badanie i odpowiedzialność spoczywa na Tobie. Wiem, że wiele osób bardzo cierpi po tym badaniu na zespół popunkcyjny. Ja wiem, że gdybym jeszcze kiedyś musiała przejść nakłucie lędźwiowe to pewnie się na nie zgodzę. Prawie nie bolało i wyjaśniło sporo diagnostycznie.

Cokolwiek nie postanowisz, życzę Ci powodzenia i odwagi. Leczenie jest ciężkie, ale dużo da się znieść. Jeśli chcesz pogadać to pisz w formularzu kontaktowym albo na FB.

Całuję! Kasia


Pozostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top